We wpisach o Supaida-Manie i J.A.K.Q.
Dengekitai wyraźnie zaznaczyliśmy, że Toei jest
mistrzem copy-paste. Jednocześnie
przy takiej polityce, potrafi on w kolejnych seriach zachować powiem świeżości.
Jak to się dzieje, że mimo tylu tych samych motywów, konserwatyzmu, podobnych
wątków, każda kolejna ich seria jest inna? Być może jest to zasługa tego, że
każda ma w sobie tę specyficzną iskrę, spark.
Kosmiczny pierwiastek z obcej planety. W tym wypadku możemy to również
zawdzięczać kolejnej roli Ouba Kenji'ego? A może efektom dalszej współpracy na linii Toei - Marvel? Czy może to zasługa powrotu do motywów znanych zarówno z Himitsu Sentai
Gorenger jak i Battle Fever J? A może dlatego, że Toei po prostu robi, to
w czym jest dobry? A może, tak zwyczajnie... Denji Spark!