Search this blog/このブログの中でさがす:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Battle Fever J. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Battle Fever J. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

Battle Fever, Sekai no Dance!

Concept War. Captain America vs. Battle Fever J. Fanart, Źródło nieznane.
Battle Fever są własnością Toei Company. Captain America jest własnością Marvel Comics. 
                Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Ta sentencja miała kiedyś praktyczną rację bytu. Ostatnimi czasy, wszystko, nawet LoL, prowadzi mnie do Super Sentai. Począwszy od Duck Tales i Spider-Mana, a skończywszy na najnowszym nabytku: Pudełku z Mickey Mouse na geekowskie szpargały. O ile o związku Walta Disneya z Super Sentai powinniście się domyślać z wpisu o Ishinomori'm Shoutarou (być może przy okazji jakiegoś wpisu o Tezuce Osamu rozwinę tę myśl), to jednak związek twórczości Stana Lee, a szerzej samego Marvela (jeszcze zanim Disney wykupił wydawnictwo), a Super Sentai może być mniej jasny. A przecież to dzięki współpracy Toei z Marvelem zawdzięczamy pierwszą serię, która pełnoprawnie, pod każdym względem jest tak samo sentai co i super. Najbardziej światową serię. Po prostu... Fever! Battle Fever J!

środa, 20 maja 2015

Nie Ten Serial.


Damn you, copyright! Classic Power Rangers by Scott Pham na licencji CC BY NC ND 2.0
Power Rangers są własnością różnych podmiotów: zespół na zdjęciu należy do Saban Entertaiment oraz ze względu na charakter dzieła (szczegóły), do Toei LTD. 
                Zapewne wielu z was zmyli leadowa grafika. Nie będę pisał o wielkiej „miłości” Misiaela. Nie będziecie czytać o jednym z ukochanych seriali Aeth. Z głośników nie pójdzie ani razu TEN utwór; może tylko kilka początkowych nut, na tyle by móc skopiować link z YouTube’a. Nie wspomnimy nic o najbardziej diabelskim śmiechu ani pewnej Odrazie. I ludziach z kitu.  Zresztą tytuł powinien wam już doskonale powiedzieć, że te dwa słowa, które tylko przypadkiem zgodne są z PR (Public Relations), nie padną i będę ich unikał jak ognia. Porozmawiamy sobie o serialu o osiemnaście lat starszym. O pierwowzorze, który ja, Pan F!, pokochałem. I wolę. A więc... HADE NI IKUZE!