Search this blog/このブログの中でさがす:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spider-Man. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spider-Man. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2019

Avengers! ASSEMBLE!

IMG_9464 by Wilian Tung na licencji CC BY SA 2.0
Postaci na zdjęciu są własnością Marvel Comics.

                Nie powinno być żadną tajemnicą, że odkąd po - moim zdaniem - średnio udanym Avengers: Infinity War - że nie byłem w kinie ani na Captain Marvel ani na Avengers: Endgame. I nie zamierzam. MCU już dla mnie jakoś mniej istnieje. Nie, że mnie w żaden sposób nie interesuje, ale że nie mam już do niego emocjonalnego stosunku i można mi spoilerować. Ba! Nawet sam czytam spoilery i itd. Dzięki temu wiem, co się mniej-więcej działo w filmie. Poprzedni wpis był na żywo, świeżo po seansie. Teraz, po roku mniejszych lub większych przemyśleń, spokojnie mogę zrobić mała listę. Listę pięciu rzeczy, które MCU zrobiło dobrze iźle.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Disassemble, czyli Avengers: Infinity War


Source and license
                Jest w nas, geekach, czasem taka chęć by zobaczyć ulubione postaci w nowych, "lepszych" odsłonach. By na nowo je odkrywać. Nie inaczej jest z Marvel Comics i całą plejadą ich postaci. Od wszelkich nowych wersji, które przenoszą ten świat w inne media -seriali, animacji czy filmów - oczekujemy zwykle dwóch rzeczy: zobaczenia kolejnych postaci oraz przynajmniej dobrej opowieści z ich udziałem. Taka podstawa. Świat Avengers Earth's Mightiest Heroes (dalej EAH) i Wolverine and the X-Men (dalej: WXM) udowodnił, że da się zrobić obie rzeczy. Podobnie wcześniejsze The Animated Series czy ­X-Men: Evolution. Jeśli zaś chodzi o Marvel Cinematic Universe (dalej MCU) to... od dziesięciu lat - patrząc z perspektywy czasu - Marvel daje nam swój świat. I od tyluż lat go konsekwentnie zarzyna. Kulminacją owego zarzynania jest Avengers: Infinity War (dalej AIW). I by wam powiedzieć dlaczego tak uważam, to musiałbym wam spoilerować. Wiec będę. I jest to pierwsze dzieło, które mnie do tego zmusza.


czwartek, 19 stycznia 2017

Od Hachette - Superbohaterowie Marvela



 
Zdjęcie okładki pierwszego numeru - źródło własne.
              
Od jakiegoś czasu nie czytuję już komiksów. Nie dlatego, że coś z nimi jest nie tak. Po prostu nie da się ogarnąć wszystkiego na raz nie tylko finansowo co i przede wszystkim czasowo. Czasami jak zapoznaję się poczynaniami innych Geeków, to mam wrażenie, że oni nie mają pracy tylko siedzą, czytają i oglądają. Mnie kilka lat temu przyszło zrezygnować z bycia na bieżąco z komiksami innymi niż mangi, a i z tymi nie stoję super. Czasem jednak dobrze jest powspominać, a Hachette pozwala nam na to. A, że pierwszy numer Supebohaterów Marvela od Hachette dał nam Spider-Mana, moją najulubieńszą postać Marvela. Szybki ogląd co w środku i mam to. Jestem dumnym posiadaczem najtańszej wersji Amazing Fantasy #15 na świecie.

czwartek, 17 listopada 2016

Rozszerzona Pierwsza Rocznica Super Sentai



Filmik. Bo tak (I bo odwieczny problem z grafikami).
Spoilery. Wszędzie spoilery. I spoilerowe trailery. Wszędzie. Nie lubimy ich. Naprawdę, nie znosimy. Ale czasem ciężko pisać o wyjątkowości niektórych serii Super Sentai, kiedy nie możesz powiedzieć wszystkiego co było tak wspaniałe. A siedzi to w Tobie. Więc dziś wpis wyjątkowy. Spoilerowo, i tylko tutaj, o Super Sentai. Opowiem wam o wszystkim, czego nie mogłem powiedzieć wcześniej. Więc zapraszamy do świata śmierci, drugich robotów i fabularnych twistów. A to z racji tego, że następna w kolejce do omawiania seria jest jubileuszowa. Na ówczesny moment, jedenasta, więc święciła dziesięć lat z Sentai. Więc skoro oni mieli odcinek specjalny, to i my. ^_^ Dzisiaj będzie lisio!

piątek, 2 października 2015

Pająk z Piekła Rodem.

Mark of the Spider-Man by anita yantz na licenchi CC BY SA 2.0


                Spider-Man jest jednym z moich geekowskich sentymentów. Friendly neighborhood Spider-Man był moim pierwszym, poważnym, zainteresowaniem superbohaterskim.  Nie Batman. Nie Superman. Nie He-Man. Spider-Man. Kiedyś, słysząc, że Japończycy nakręcili serial o nim, śmiałem się widząc opening. Ciągle jeszcze muszę przepraszać za to Kitsune.
                Jednakże dziś, kilkadziesiąt (naście) lat później, kiedy nie tylko miłość do Japonii we mnie powstała i urosła, ale również mam geekowskie uwielbienie do seriali tokusatsu, przyszło mi napisać o tym wszystkim na raz. I dlatego oddam głos Kitsune. Bo japoński Spider-Man, Supaida-man ma bowiem wszystko by go pokochać i znienawidzić zarazem.

niedziela, 13 września 2015

Battle Fever, Sekai no Dance!

Concept War. Captain America vs. Battle Fever J. Fanart, Źródło nieznane.
Battle Fever są własnością Toei Company. Captain America jest własnością Marvel Comics. 
                Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Ta sentencja miała kiedyś praktyczną rację bytu. Ostatnimi czasy, wszystko, nawet LoL, prowadzi mnie do Super Sentai. Począwszy od Duck Tales i Spider-Mana, a skończywszy na najnowszym nabytku: Pudełku z Mickey Mouse na geekowskie szpargały. O ile o związku Walta Disneya z Super Sentai powinniście się domyślać z wpisu o Ishinomori'm Shoutarou (być może przy okazji jakiegoś wpisu o Tezuce Osamu rozwinę tę myśl), to jednak związek twórczości Stana Lee, a szerzej samego Marvela (jeszcze zanim Disney wykupił wydawnictwo), a Super Sentai może być mniej jasny. A przecież to dzięki współpracy Toei z Marvelem zawdzięczamy pierwszą serię, która pełnoprawnie, pod każdym względem jest tak samo sentai co i super. Najbardziej światową serię. Po prostu... Fever! Battle Fever J!

niedziela, 12 kwietnia 2015

The Big Spider Theory.

Bazinga by A M na licencji CC BY 2.0

                I minął kolejny, zapracowany tydzień. W międzyczasie chyba wiosna zadomowiła się tego roku na dobre. Co oznacza, że z ukrycia wyszły wszelkie stawonogi ziemne. W tym jeden, ogromny, nowojorski, który pałęta się tam od 1962 roku. Ale, ale! Nie przybył sam! Wziął ze sobą Sheldona i kumpli.