Search this blog/このブログの中でさがす:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2021

Jak dyskusja o złomie zmusiła mnie do zmiany poglądów.

 

 Źródło Własne. Steven Magnet jest własnością Hasbro.

               Na zdjęciu widzicie unikalną figurkę postaci z serialu My Little Pony: Friendship is Magic. Steven pojawił się tylko w jednym źródle: w zestawie figurek Elements of Harmony z 2012 roku. Oprócz ew. wyprodukowanych na zamówienie figurek czy pluszaków, jest to jedyne źródło tej postaci w merchandisingu. I posłuży nam za przykład do dyskusji o „skarbach”, które dla innych osób są złomem, śmieciami, makulaturą czy po prostu zabawkami.

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Smak dzieciństwa: Mirakulum Biedronka i Czarny Kot. Taste of childhood: Miraculous Ladybug and Cat Noir.

 

Ladybug and Cat Noir. Żródło własne.
Ladybug and Cat Noir są własnością/are propoerties of The ZAG Company

               Istnieje w świecie takie zjawisko, które opisuje się zwykle jako „za moich czasów” albo „kiedyś to było”. Ja wolę je określać inaczej: smak dzieciństwa, ponieważ o wiele lepiej oddaje to sytuację. Mianowicie, każdy z nas ma swoje rzeczy, które pamięta z dzieciństwa i które opisują te czasy i nadają im smak (czasem dosłownie, jak kiszone ogórki mojej Mamy). Współczesne dzieci nie znają już takich produkcji jak Dragon Ball, Sailor Moon, Samuraj Jack, Laboratorium Dextera czy pierwszych wersji Smerfów, Strażaka Sama albo My Little Pony. Oczywiście – ponieważ ten wpis jest również po angielsku – to odwołuję się do rzeczy znanych na całym świecie (i dlatego pomijam znane tylko w Polsce rzeczy). Niejednokrotnie wielu dorosłych zapomina jednak o tym, że choć współczesne smaki dzieciństwa są inne, to mogą być równie zachwycające.

    Jestem aktywnym Wujkiem i często gęsto interweniuję w kwestii co oglądają „moje” pociechy. Już kilkukrotnie pisaliśmy o My Little Pony, z którego one wyrosły. Ale dojrzały do innej produkcji, która, choć mocno infantylna, jest zaskakująco wciągająca. Panie i Panowie, pan F. zmierzy się dziś z Miraculous: Tales of Ladybug & Cat Noir.

               There is a phenomenon which is often described as “in my times” or “in one’s days”. I prefer to name it differently: a taste of childhood as it is a better way do describe the situation. As you probably know, everyone has his own things which he/she remembers from his/her own childhood and which give it it’s own color and description (sometimes literally like my mom’s pickles). Today’s kids do not know productions such as Dragon Ball, Sailor Moon, Samurai Jack, Dexter’s Laboratory or 1st version of Smurfs, Firefighter Sam or My Little Pony. Of course, because I write not only in Polish, I came up with worldwide know things (and I skipped the ones know in Poland only). Not once not twice but many times adults will forget that today’s taste of childhood is different. And sometimes even equally good.

               As I am an active uncle I sometimes carefully watch what “my” kids are watching. We few times has written about My Little Pony, which she outgrown recently. But they grew up to something else which, while still being infantile, is also surprisingly addictive. Ladies and Gentleman, Mr. F. is going to watch Miraculous: Tales of Ladybug & Cat Noir.

niedziela, 24 czerwca 2018

Ame no Otoko i Super Sentai na Magnificon 2018


Zakupy konwentowe. Bez mang. Mocno nasza tematyka.

Jeśli ktoś chce wiedzieć, dlaczego na Magnificonach ostatnio pada deszcz, to odpowiadam: ponieważ jestem Ame no Otoko (雨の男). Deszczowym chłopakiem. Za każdym razem, gdy na Magni wybieram się rowerem (a najczęściej tak jest), to musi mi zmoczyć rower. Raz mniej, raz bardziej, ale zawsze. Jak dotąd. Więc w tym roku również. Za co serdecznie musiałem przepraszać również uczestników 学校祭 tzn. Święta Szkoły Języka Japońskiego przy Muzeum Manggha. Ta sama data. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Prawda?

czwartek, 26 kwietnia 2018

Disassemble, czyli Avengers: Infinity War


Source and license
                Jest w nas, geekach, czasem taka chęć by zobaczyć ulubione postaci w nowych, "lepszych" odsłonach. By na nowo je odkrywać. Nie inaczej jest z Marvel Comics i całą plejadą ich postaci. Od wszelkich nowych wersji, które przenoszą ten świat w inne media -seriali, animacji czy filmów - oczekujemy zwykle dwóch rzeczy: zobaczenia kolejnych postaci oraz przynajmniej dobrej opowieści z ich udziałem. Taka podstawa. Świat Avengers Earth's Mightiest Heroes (dalej EAH) i Wolverine and the X-Men (dalej: WXM) udowodnił, że da się zrobić obie rzeczy. Podobnie wcześniejsze The Animated Series czy ­X-Men: Evolution. Jeśli zaś chodzi o Marvel Cinematic Universe (dalej MCU) to... od dziesięciu lat - patrząc z perspektywy czasu - Marvel daje nam swój świat. I od tyluż lat go konsekwentnie zarzyna. Kulminacją owego zarzynania jest Avengers: Infinity War (dalej AIW). I by wam powiedzieć dlaczego tak uważam, to musiałbym wam spoilerować. Wiec będę. I jest to pierwsze dzieło, które mnie do tego zmusza.


niedziela, 11 marca 2018

Dzwoneczek i Zaginiony Skarb





                Jestem marzycielem. Albo należy powiedzieć inaczej: wierzę w to, że marzenia dają nam siłę byśmy mogli zrobić pewne rzeczy. Podjąć jakieś wyrzeczenia. Kupić upragnioną rzecz. Zrobić komuś prezent. I tak dalej. Wiele filmów dla dzieci, pokazuje taki właśnie świat. Świat pełny osób wyjątkowych i udowadniających nam, że każdy taki może być. I dziś o tym będzie. Dzwoneczek i Zaginiony Skarb.

 

poniedziałek, 20 listopada 2017

Dzwonnik z Notre Dame i Sofizmaty


Cosplay Esmeraldy z Dzwonnika z Notre Dame.
Postać Esmeraldy należy do Disney Company.
Zdjęcie zrobione podczas Magnificon 2015 (zgoda na publikację wizerunku uzyskana ustnie).
 Źródło Własne - wszelkie prawa zastrzeżone.

                W zasadzie to miał to być wpis o innej animacji. Ale zakupiwszy jakiś czas temu Dzwonnika z Notre Dame, przypomniałem go sobie niedawno. O ludzie! Jaka mnie naszła ochota, by porozmawiać o tym, że Disney to samo zło, a większość z nas jest albo Frollo albo Quasimodo, a już niekoniecznie Febusem lub Esmeraldą. Więc porozmawiajmy. Czemu nie? Tylko, że porozmawiajmy na poważnie. Dzisiaj powiem wam przede wszystkim o tym jak argumentować, a jak nie. A reszta jest tylko pretekstem.

poniedziałek, 16 października 2017

Potrafię dostrzec tęczę. My Little Pony: the Movie

Postaci z filmi i płyta z muzyką. Źródło własne. Postaci na zdjęciu są własnością Hasbro.

                Dzisiaj chciałbym wam powiedzieć o filmie, ale w sposób w jaki zwykle o filmach się nie mówi. Kiedyś w pracy, kiedy radio szło, a speakerzy zapowiadali premierę muzyczną, to usłyszałem jak mówią znajome imiona. Applejack. Rainbow Dash. Pinkie Pie. Ale jak to? My Little Pony w radiu? Ale jak każdy film, to nie tylko obraz, ale i dźwięk. W tym przypadku chodziło o nagraną do tegoż filmu piosenkę Sii "Rainbow". Nie spodobała mi się. Ale wiecie, takie piosenki mają historię. I ta również. Czekałem cały film na tą piosenkę. Bo wiecie,  Sia to również Songbird Serenade. Taki kucyk. I to zmienia wszystko.


wtorek, 8 sierpnia 2017

Umarł Król Potworów.

Haruo Nakajima by Michael Koschinski na licencji CC BY SA 3.0



Takie wpisy są zawsze trudne do napisania. Powstają w trzydzieści minut, może godzinę. Na podstawie jednej informacji, jednego newsa, który tego samego dnia zostaje zakopany na portalach. I smutne, jak zawsze, jest w tym to, że nikt się na FB, Twitterze itd. nie zająknął. A przecież dziś w wieku 88 lat odszedł Nakajima Haruo. A, spytacie się kto to? Ano, Pan, m. in. dzięki któremu mamy tokusatsu i kaijuu. A co to? A no japoński gatunek filmów i seriali z efektami specjalnymi oraz duże potwory. Takie jak...

niedziela, 16 lipca 2017

My Little Pony: Friendship is not a heresy.



Moja kolekcja. 102 postaci w 167 wersjach. Źródło Własne.

                Dojście do momentu, kiedy piszę te słowa, zajęło mi dwadzieścia minut i trzy skasowane akapity z udziałem Flinstone'ów, Lilo i Stitcha oraz Króla Lwa. Za każdym razem jednak nie były to dobre słowa, na powiedzie wam, że dzisiaj będziemy rozmawiać o kucykach... o Kucykach z My Little Pony: Friendship is Magic. Tak naprawdę jednak będę się wynurzał (jak to brzmi) na temat tego, dlaczego  mam ochotę przywalić każdemu, kto nie widział, a się wypowiada. Każdemu, kto wydaje o wiele większe krocie na swoje hobby, a psioczy mi nad uchem o każde MOJE dziesięć złotych przeznaczone na kucyka. Będzie też o tym, dlaczego tego nie robię. Ponieważ największym i najważniejszym mottem tego serialu jest "I will love and tolerate the shit out of you". A bardziej obrazowo, będę kochał i tolerował gówno, które z ciebie wychodzi. I bynajmniej, nie chodzi mi o ludzką nieczystość organiczną.

niedziela, 28 maja 2017

Krzesło, Totoro i Magnificon 2017




Zakupy konwentowe. Płyty z autografami (Yai!) i takie tam. Źródło: własne.

                Trudno czasem powiedzieć coś konkretnego, dlaczego mimo wspaniałych wrażeń i sporej liczby zdjęć, bólu portfela (_) , shurikena na ścianie, Totoro na żywo i Krzesła konwent mógł wypaść przeciętnie, co - niestety - dało się odczuć. Być może spowodowane było to kilkoma, innymi konwentami w tym samym czasie, co również nie tak dawnym Pyrconem (i Serialconem). Prawdą jednak pozostaje to, że w porównaniu do wydania sprzed dwóch lat (w zeszłym roku nas nie było...), tegoroczna edycja Magnificonu wypadła blado. Co nie znaczy, że nie było fajnie.

środa, 12 kwietnia 2017

Kupa czy tort. Amerykański Ghost in the Shell


Czy jestem duchem, czy powłoką?
Powłoką na ducha, czy duchem zamkniętym w powłoce?
RAH Motoko by GogDog na licencji CC BY NC 2.0

Ghost in the Shell jest własnością Masamune Shirow/Masanori Ota.
 
Świętość. Są różne jej rodzaje i można o niej mówić w różnych kontekstach. Jednakże, wszystkie mają coś ze sobą wspólnego. Mianowicie, nie wypada by pewnych rzeczy z nimi robić i/lub by nawet pewne pomysły sugerować. Z popkulturowego (i lisiego) punktu widzenia, chodzi o sposób w jaki zabiera się za dzieła uważane za kultowe, klasyczne czy fandomowo ważne w postaci kolejnej serii, nowej wersji czy ekranizacji. Jak czasem cieszy nas powrót niektórych postaci (Powerpuff Girls czy Samurai Jack), to jednak nie zawsze taki powrót jest udany (Sailor Moon Crystal). Jeśli więc chodzi o wszelkie ekranizacje mang i anime, zawsze budzi to falę niezadowolenia. Ha! A wiecie czemu? Bo Amerykanie nie są Japończykami, a Japończycy Amerykanami. I mariaż japońskiego pomysłu z amerykańskim myśleniem daje nam... No właśnie. Raz dostajemy Dragon Ball Evolution, a raz Ghost in the Shell. I o tym drugim mariażu dzisiaj.

niedziela, 19 lutego 2017

Sailor Punch!



Nasza pozycje na dziś. Źródło własne.

Przez ostatnie dwa lata (tak, to już tyle) z różną częstotliwością informowaliśmy was o różnych mangowo-animowych nowościach. Prawda jest taka, że coś kiedyś w nas pękło i zapał jakoś przygasł. Choć komiksy i manga ogólnie stoją dobrze, to jednak animacje poza Disneyem, Pixarem czy Dream Works nadaj mają się fatalnie. Dlatego tym bardziej cieszy, że reorganizacja czasu (oraz zakup zewnętrznego napędu DVD po padnięciu oryginalnego w laptopie) pozwoliła nam wrócić do tematu i na nowo odkryć radość z japońskiej rozrywki. To cieszy niezmiernie, gdyż powiedzenie, że dziś będziem pisać o ai to yuuki seigi no senshi nie będzie na wyrost. I zostanie przykładnie ukarani, w imieniu Księżyca. Jedną pięścią. XD

środa, 7 września 2016

Music to my ear

Ze smutkiem obwieszczamy, no legal image can be put here. Nic nie odda epickości niektórych utworów. Muda na koto.



Porozmawiajmy o muzyce. I o bitwach. I radiu. Prowadzi mistrzyni gry na koto, Kitsune.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Gry słowne czyli pięć minut o Kill la Kill

Ryuuko Matoi by Sweet Angel Cosplay na licencji CC BY 2.0
Kill la Kill jest własnością studia Trigger (I think).


                Ostatnio (pojęcie względne czasowo) świat serialowiczów obiegła wiadomość o tym, dlaczego Hodor z Gry o Tron nazywa sie Hodor. Nie oglądam serialu i raczej się nie zabieram do tego gdzieś w najbliższej dekadzie, więc pozwoliłem sobie to przeczytać. Za tajemnicą tej postaci stoi swoista gra słów. Nie największa i najbardziej zaskakująca. Znam lepszą, i nie rozwiązaną do dzisiaj. Dziś pokierujemy was w stronę sekretu nazwy Miru Ra Kiru, więc pomówimy sobie o Kill la Kill. Ponieważ, ja i Kitsune, my też jesteśmy zabójcami. Ale innego sortu.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Niesforna Cynka



Pierwsze trzy filmy. Zdjęcie własne.
                To nigdy nie miała być jednorazowa podróż. Choć z zasady do Nibylandii, po tym jak się tam już zamieszkało, ale się odmieszkało, wrócić już nie można było. Przyjść na chwilę i wrócić, jak do parku albo na basen - owszem. Ale zamieszkać ponownie nigdy. Dlatego wycieczka do Nibylandii bardzo rzadko jest jednorazowym wypadem. Dziś lecimy tam po raz kolejny. Minęło już kilka miesięcy od kiedy powstał wpis o Piotrusiu Panie. Tym razem jednak polecimy do innej Nibylandii, do innej wersji Disneya. Poznajcie Tinkerbell, niesforną cynkę. Zabierze nas do niej ktoś bardzo wyjątkowy.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Dlaczego oglądam animacje?

Moja własna, skromna kolekcja. Rośnie z czasem. Zdjęcie własne.


                Dawno temu w dalekiej krainie, ja, Aku..." Tak chyba powinienem zacząć. A może "Cukier, słodkości i różne śliczności. " lub "Gdzie jesteś Scooby Doo?" I tak dalej. Można długo cytować czołówki. Porozmawiajmy więc o klasycznych kreskówkach. Tych polskich, amerykańskich i japońskich. I remake'ach i kontynuacjach. Bo co to znaczy klasyczny?

niedziela, 19 czerwca 2016

Broń w Popkulturze. Anime na bogato. Czyli cięcie raz drugi.



Gourry Gabriev z Slayers. Broń w użyciu: miecz dwuręczny/miecz światła.
Gourry Gabriev - The Slayers by Simone Mangaroni na licencji CC BY NC ND 2.0
Jeśli się nie mylę, postać Gourry'ego jest własnością Kanzaka Hajime.
Długie godziny spędzone nad uchodzącą za jedną z najlepiej ocenianych gier cRPG w historii - Baldur's Gate - przypominają i udowadniają jak bardzo zakorzenione są niektóre mity popkulturowe dotyczące broni. Ostatnie sesje tej gry graliśmy rasami "shorty" czyli niskimi i dało to nam fajną przeciwwagę dla sztampowych ludzi i elfów. I ponieważ przyszła pora na drugą część o broniach siecznych, to wspaniała więc okazja by powiedzieć dlaczego krótkie ostrza są bardziej śmiertelne od dłuższych i jak znaleźć broń idealną. I będzie też trochę o honorze oraz wstydzie. I trochę filmików.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Otworzyć czy nie otworzyć, oto jest pytanie!



Figurki z magazynu i Pikie Pie z jajka.  Za, widać kolekcję gier i filmów.
Marki My Little Pony i Equestria Girls są własnością Hasbro Toys Enterprises, Inc.
Wszystkie prawa zastrzeżone.

Jeżeli jesteś geekiem popkulturowym to prawie na pewno coś  kolekcjonujesz lub zbierasz. W swoim nie zmąconym obcą ręką zakątku, chronionym przez jadowitego, trzygłowego psa, hydrę lub lisie ogniki trzymasz swoje cuda. Wśród nich każdy z nas ma swoje perełki. Dla niektórych jest to pełna kolekcja rangey keys (google it), wartą 20 tys. Funtów kolekcję My Little Pony czy jakieś rzadkie, oryginalne wydanie. Ale część z nich ma to jedną, szczególną cechę. Nigdy ich nie dotknęłaś, nie dotknąłeś.  Stoją na półce. Nie otwarte, ciągle w opakowaniu. Chcesz, ale nie możesz. Co jest takiego magicznego w nieotwartym dobrze? Pięć powodów, według nas, dlaczego nie otwierać.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wierzę we wróżki.

Neverland by Eleonowa Gianinetto na licencji CC BY 2.0


              Ostatnimi czasy nasza półka zaczęła puchnąć od różności i cudowności. I wreszcie zaczęła przypominać półkę kogoś, kto poza mangami coś jeszcze zbiera.  Ponad miesiąc temu opowiadałem wam o animacji, będącej połączeniem moich dwóch wielkich miłości, czyli o Iniemamocnych. Więc dziś - skoro półka powoli puchnie od płyt z filmami - odmiana pod każdym względem. Klasyczna animacja, klasyczna historia, klasyczny Disney i najcudowniejsza opowieść wszechczasów. W sam raz na moje urodziny. Mowa - of course - o Piotrusiu Panie. Bo to jest pierwsza opowieść, którą pamiętam, że zainspirowała mnie do czegoś. Która dodała coś do mnie. I jest to wspaniała okazja by powiedzieć o trzech dziełach: książkach, filmach i animacji.

niedziela, 27 marca 2016

Pięciodzielny Pan F.



Always look for the bright side of life. Smile, smile, smile!
Źródło grafiki: Licencja: domena publiczna.


                Zdarza mi się przyznawać do różnych rzeczy. Przyznaję się do nagminnego oglądania japońskich seriali tokusatsu, nie ważne jak czasem jest to męczące - zwłaszcza tłumaczenie innym,  co to jest to "Super Sentai". Przyznaje się do posiadania wielkiej miłości do My Little Pony i chęci posiadania ogromnej ich kolekcji. No bo skąd niby Kitsune wie kim jest Pinkie Pie i co i gdzie robiła w serialu i filmach, o czym pisała ostatnio? Po prostu wyszukała w Google? Nope. Przyznaję się do posiadania marzenia o pełnej kolekcji filmów Pixara i Disneya. Przyznaję się, że wydaję niemałe pieniądze na naukę języka Japońskiego - co mi się może nigdy nie przydać - oraz do bronienia japońskiego stylu myślenia. Przyznaję się również do tego, że w mojej głowie jest ułożone inaczej niż w reszcie świata i traktuję (najczęściej) opinię innych o tym tak samo jak pewien rodzaj papieru. I przyznawać mógłbym się do wielu innych rzeczy. Najczęściej jednak muszę przyznawać się do tego, że wierzę w wiele rzeczy. W miłość. Wierność. Przyjaźń. Uczciwość. Zasady. Że warto. I w to, co do wierzenia podaje Kościół Katolicki. Choć z tym bywa czasem ciężko. Dzisiaj więc kawałek mojej historii. Nie w urodziny moje, ani bloga ani Kitsune. Ale właśnie w Zmartwychwstanie. Najważniejszy dzień roku.